Kolejny skandal dotknął polską klasę polityczną. Jarosław Kaczyński założył swojego bloga w Internecie! Cóż za zakłamanie i nikczemność. Jak śmiał uczynić to człowiek, który wcześniej nigdy nie miał czasu dla internautów? Człowiek, który nie przesiadywał na forach, czatach czy innych facebookach, nagle chce zakłamać rzeczywistość. Na całe szczęście pojawiły się od razu głosy pewnych polityków i publicystów, które na wstępie zdemaskowały prawdziwe zamiary prezesa…
Nawiązuję tutaj przede wszystkim do blogowego wpisu Marka Migalskiego. Czytając go zacząłem bowiem zastanawiać się jak jeszcze nisko może upaść dyskurs polityczny w tym kraju. Mam świadomość, że merytoryka i dyskusja nad ideami jest mało atrakcyjna, a w chwili nieposiadania danej wiedzy wręcz niemożliwa. Spodziewałem się jednak, że oprócz zauważenia przez eurodeputowanego pojawienia się w sieci działalności Kaczyńskiego, pokusi się on na głębszą analizę zawartych tam opinii czy założeń. Niestety na tej wnikliwej spostrzegawczości się skończyło.
Łatwiej jest licytować się może o miano „prawdziwego” blogera.
Czy pochłonęła nas paranoja?
