„Savoir-vivre” – kiedyś pewien polityk mówił podczas swojego wykładu na Ukrainie o dobrych manierach jakie powinny obowiązywać w codziennym życiu. Niektórzy chyba przespali tę lekcję, która płynęła nie tyle z słów co z czynów prelegenta.
Przed spotkaniem Trójkąta Weimarskiego trąbiono o istocie tego przedsięwzięcia i szansie na powrót Polski na europejskie salony. Znając podejście prezydenta Bronisława Komorowskiego do kreowania polityki zagranicznej, można było przewidzieć iż żadnego przełomu na tym polu nie będzie. Doktryna żyrandola wyznaczyła bowiem, że głowa państwa ma przede wszystkim pełnić rolę reprezentacyjną. Wszyscy karmiliśmy się nadzieją, że Bronisław Komorowski, herbu Korczak, z salonowym obyciem nie będzie miał problemów. Niestety spotkanie w Wilanowie zupełnie podważyło tę teorię. Obecnemu prezydentowi ewidentnie zabrakło w młodości styczności z lekturą „Savoir - vivre dla nastolatków” Kamyczka…
Wiemy już o zdobyciu przez prezydenta „korony Himalajów” w polityce. Po takiej deklaracji wydaje się człowiekiem spełnionym, który zrobił już wszystko co tylko mógł. Teraz nastał czas odcinania kuponów na salonowych przyjęciach, rautach czy innych balach. Iście sarmackie podejście. Szkoda tylko, że jest to hołdowanie tym najgorszym cechom, które przyniosły w ostatecznym rozrachunku klęskę.
Dzisiaj tą klęską jest zwykły wstyd…