niedziela, 17 kwietnia 2011

Prezydenccy ministrowie na cenzurowanym

Trwa tydzień niefortunnych wypowiedzi ministrów z Kancelarii Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.  

Pierwsza sprawa.

Wypowiedź z początku tygodnia, doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego, Romana Kuźniara stwierdzająca, że zbrodnia katyńska nie była ludobójstwem była dla wielu szokiem. Zastanawiający był także fakt milczenia prezydenta, który w żaden sposób nie odniósł się do tych słów, które dla wielu są skandaliczne. Dla mnie rzeczą oczywistą byłaby dymisja pana Kuźniara z zajmowanego stanowiska. Zaprzeczenie przez wysokiego urzędnika państwowego faktu iż Katyń był ludobójstwem, podważa polskie stanowisko prawne oparte na prokuraturze Instytutu Pamięci Narodowej. W tej materii Sejm RP wielokrotnie także zabierał głos, zawsze nazywając mord katyński ludobójstwem.
Czy teraz po wypowiedzi Romana Kuźniara, państwo polskie zmienia zdanie dla iluzorycznego polepszenia stosunków z Kremlem? Głos i czyn prezydenta jest dla mnie tutaj niezbędny.


Druga sprawa.

Od dobrych kilkunastu dni w mediach pojawiają się wypowiedzi gen. Sławomira Petelickiego dotyczące treści SMS-a jaki miał docierać do polityków Platformy Obywatelskiej zaraz po katastrofie rządowego samolotu Tu - 154. SMS miał charakter swoistej instrukcji a brzmiał następująco: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje kto ich do tego skłonił”.
Warto zaznaczyć, iż pierwsza informacja o tym fakcie znalazła się w internetowym wywiadzie tygodnika Wprost z gen. Petelickim. Wywiad po kilku godzinach zniknął ze strony gazety prowadzonej przez Tomasza Lisa…
Do sprawy jednak wrócono. Całe szczęście nie żyjemy w państwie spowitym bezwzględną cenzurą.
Dziś w tym temacie wypowiedział się kolejny doradca prezydenta, prof. Tomasz Nałęcz. Muszę przyznać, że poziom jaki zaprezentował profesor niewątpliwie mnie zatrwożył. Ewidentnie można jednak tutaj zauważyć jak w przypadku wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej, a także wszelkich czynności polskich władz po tragedii, Platformie Obywatelskiej zależy na lansowaniu opinii iż „państwo polskie zdało egzamin”. Kto natomiast podniesie rękę na ten dogmat, może być pewien, że zostanie zniszczony, upokorzony a nawet postawiony w jednym szeregu z osobami chorymi psychicznie.

Taki człowiek to zwykła „łajza”, która powinna „strzelić sobie w łeb”. To zwykły oszołom z „IV Rzeczpospolitej” a nawet „tajny współpracownik służb specjalnych Polski Ludowej”...

Myślę, że bez udziału sądu ta sprawa się nie obejdzie.