Nie milkną echa słów ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina dotyczące próby postawienia Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu. Prezes Fundacji im. Stefana Batorego,Aleksander Smolar w rozmowie skądinąd z Moniką Olejnik oceniając stanowisko ministra ostro go skrytykował. Powiedział mi., że: "Nie znając jeszcze wniosków już powiedział, że będzie przeciwny. Jak na ministra sprawiedliwości to jest danie przykładu czystego politykierstwa, a nie kierowanie się logiką sprawiedliwość".
Cały temat dotyczący meritum tej sprawy jest zwykłą polityczną hucpą, mającą na celu podgrzewanie strachu przed liderem Prawa i Sprawiedliwości. Wiadomo - sondaże lecą na łeb na szyję, ludzie odwracają się od Platformy, bo przecież każda granica tolerancji kiedyś się kończy. Zawalona sprawa z refundacją lekarstw, protesty lekarzy i aptekarzy bijące w pacjentów, sprawa ACTA, stadionu narodowego, kontrowersje podniesienia wieku emerytalnego... no wymieniać można byłoby jeszcze długo. Platformerski think tank postanowił więc przypomnieć, że wszelką winą za niepowodzenia należy obarczyć Jarosława Kaczyńskiego i jego współpracowników. Metoda od 5 lat powszechnie znana i już nikogo nie dziwi.
Wypowiedź pana Aleksandra Smolara wydaje wpisywać się w tę taktykę. Proszę zauważyć, że minister Gowin oberwał za swoją, fakt faktem, odważną wypowiedź. W rozumieniu homo platformersa bowiem kto broni PiS bez zaznajomienia się z faktami jest skazany na potępienie. Kto natomiast atakuje, także nie zapoznając się z faktami, jest kwintesencją sprawiedliwości. Dlatego też minister Gowin jest be-be, a reszta Platformy cacy.
Logika Kalego.