środa, 5 stycznia 2011

Tomasz Lis już wie - za co się Tusk bierze to spieprzy

Przyznam, że zaskoczyła mnie tak ostra opinia redaktora naczelnego „Wprost” Tomasza Lisa udzielona TOK FM. Sprawa tyczy się rządowej „reformy” Otwartych Funduszy Emerytalnych. 

Warto tutaj zacytować wypowiedź tego ambitnego dziennikarza:
„Za trwanie tego rządu, za jego niemoc i zaniechania zaczynają właśnie płacić nasze dzieci i wnuki (…)To absolutna kapitulacja, to decyzja bardzo zła. Mam takie wrażenie, że za co się to państwo bierze, to spieprzy. Za co się biorą obywatele - to w miarę wychodzi. Czym więcej decyzji państwa w sprawie moich pieniędzy, tym gorzej dla mnie – obywatela. Za pieniądze wszystkich słuchaczy przeprowadzono kiedyś wielką kampanię, żeby nas przekonać do reformy emerytalnej i obecnego systemu. I dopiero po kilkunastu latach Tusk zauważył, że tamta decyzja była zła? (…) Pani Fedak w rozmowie z TOK FM była uczciwa, w drugim zdaniu powiedziała, że OFE stały się elementem długu publicznego. I o nic więcej nie chodzi, o żadną reformę. Trzeba sobie tyłek ratować, bo przez trzy lata nic się nie zrobiło w sprawie finansów publicznych”

Skąd taka zmiana nastawienia redaktora do Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej? Pamiętam jak dziś jak pan Lis swoimi programami publicystycznymi budował wrażenie, że tylko PO może zapewnić Polsce sukces, poczucie dumy, stabilność i pełne portfele. Nagle okazuje się jednak, że w chwili kiedy rząd kładzie swoją rękę na sakiewce redaktora sympatie się odwracają…Rząd jest już be be. 

W sumie lepiej późno niż wcale dojść do wniosku, że to właśnie cała Platforma, głupcze!