Przyznam, że zaskoczyła mnie tak ostra opinia redaktora naczelnego „Wprost” Tomasza Lisa udzielona TOK FM. Sprawa tyczy się rządowej „reformy” Otwartych Funduszy Emerytalnych.
Warto tutaj zacytować wypowiedź tego ambitnego dziennikarza:
„Za trwanie tego rządu, za jego niemoc i zaniechania zaczynają właśnie płacić nasze dzieci i wnuki (…)To absolutna kapitulacja, to decyzja bardzo zła. Mam takie wrażenie, że za co się to państwo bierze, to spieprzy. Za co się biorą obywatele - to w miarę wychodzi. Czym więcej decyzji państwa w sprawie moich pieniędzy, tym gorzej dla mnie – obywatela. Za pieniądze wszystkich słuchaczy przeprowadzono kiedyś wielką kampanię, żeby nas przekonać do reformy emerytalnej i obecnego systemu. I dopiero po kilkunastu latach Tusk zauważył, że tamta decyzja była zła? (…) Pani Fedak w rozmowie z TOK FM była uczciwa, w drugim zdaniu powiedziała, że OFE stały się elementem długu publicznego. I o nic więcej nie chodzi, o żadną reformę. Trzeba sobie tyłek ratować, bo przez trzy lata nic się nie zrobiło w sprawie finansów publicznych”
Skąd taka zmiana nastawienia redaktora do Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej? Pamiętam jak dziś jak pan Lis swoimi programami publicystycznymi budował wrażenie, że tylko PO może zapewnić Polsce sukces, poczucie dumy, stabilność i pełne portfele. Nagle okazuje się jednak, że w chwili kiedy rząd kładzie swoją rękę na sakiewce redaktora sympatie się odwracają…Rząd jest już be be.
W sumie lepiej późno niż wcale dojść do wniosku, że to właśnie cała Platforma, głupcze!